Jasienica Rosielna – nowy grób

W dniu 13 sierpnia, w 73. rocznicę mordu na Żydach, na cmentarzu żydowskim w Jasienicy Rosielnej odsłonięto nagrobek-pomnik, poświęcony pamięci rodziny rebe Chaima Mosze Parnesa.
Organizacją prac i pośredniczeniem pomiędzy fundatorami (potomkami rebe Chaima Mosze Parnesa) a władzami lokalnymi, konserwatorami i pracownikami – zajmował się Adam Bartosz, prezes Komitetu Opieki nad Zabytkami Kultury Żydowskiej w Tarnowie.

W książce Hieronima Wysockiego, Jasienica Rosielna. Zarys historii i wspomnień, autor przytacza słowa świadka wydarzeń, proboszcza, ks. Królickiego:

W
czerwcu 1942 ściągnięto z okolicznych wsi Żydów do Jasienicy, tak że
liczba ludności żydowskiej powiększyła się do liczby 1150. Tym Żydom
którzy pochodzili z okolicznych wsi nie pozwolono nic zabrać oprócz
tobołka. Żydzi ściśnięci w getcie w Jasienicy przetrwali do 11 sierpnia.
W dniu tym nastąpił dla nich straszny sąd. Zjechało „Gestapo”, tj.
policja polityczna niemiecka mająca 200 poli­cjantów Ukraińców do
pomocy. Otoczyła Jasienicę ze wszystkich stron nie pozwalając Żydom
ruszyć się z miejsca. Tych co zamierzali uciekać na miej­scu
rozstrzelano. Takich wypadków było siedem. Podzielono Żydów na trzy
grupy. Starych Żydów i Żydówki z dziećmi – jedna grupa. Młodsi Żydzi –
druga grupa. Tym dano straż i kazano iść w stronę Krosna. Żydówki
młodsze i dzieci podrostki – trzecia grupa. Tych zabierano na auta i
wywożono w stro­nę kolei. Z pierwszej grupy część mocniejsza musiała iść
na kirkut żydowski, a część wywozili autami na kirkut i tych tutaj
rozstrzelano. Działy się przy tym dantejskie sceny. Kazano im się
rozebrać do naga, ubranie złożyć na jedno miejsce, pieniądze, jeżeli
który miał, złożyć osobno do podstawionej walizki i czwórkami prowadzono
nad grób. Tutaj każdy musiał się nachylić i dostawał strzał z tyłu
głowy. Jak mówią ci, co byli z bliska, dzieci małe nie strzelano lecz
kolbami rozbijano głowy i matka sama rzucała dziecko do wspólnego grobu i
potem sama rozstrzelana ginęła. Egzekucja krwawa rozpo­częła się o 12
1/2 w południe i trwała do 4 tej. Potem nastąpiła przerwa, gdyż brakło
miejsca w wykopanym grobie, a ci którzy wykonywali egzekucje
od­poczywali. Skazani na śmierć czekali na swoją kolejkę śmierci do
godziny 3 1/2 o której rozpoczęła się dalsza egzekucja i trwała aż do 7
mej wieczorem. Ogółem do 500 Żydów rozstrzelano i zabito na kirkucie w
Jasienicy. Leżą we wspólnym grobie. Na śmierć szli w niepojętej
rezygnacji. Zaledwie w dwóch wypadkach (o tylu słyszałem) zaprotestowały
dane osobniki. Jeden z tych co byli prowadzeni w stronę Krosna, Szlama
Żółtig rzeźnik miejscowy ujął się za drugim Żydem bitym przez Ukraińca i
zaraz na miejscu roztrzaskano mu głowę kolbą karabinu, a w drugim
wypadku młoda Żydówka (Sidermanówna) nie chcąc się rozebrać do naga, a
przy tym słownie protestując przeciw temu niesłychanemu zdziczeniu,
została bagnetem osadzonym na karabinie prze­szyta w brzuch i piersi i
zginęła na miejscu. Żydzi ginęli bez protestu, szli na śmierć jak
barany, a dzień był taki piękny. Słońca na niebie nie zasłaniała żadna
chmurka. Wrażenie tych egzekucji straszne i (…) wszystko w duszy
buntowało się przeciw tak nieludzkiemu postępowaniu.

Więcej informacji na stronie gminy Jasienica Rosielna – TUTAJ.


 Album ze zdjeciami z uroczystosci

Album ze zdjęciami z uroczystości – fot. jasienicarosielna.pl


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.